Stalowoniebieskie oczy.

Czuję się jakbym nie żyła. Czuję się pusta w środku. Czuję się zagubiona. Przestraszona. Niczyja. Niekochana. Inna. Dziwna. Niechciana. Bez korzeni.

Przyszła. Oto ona. Jak zwykle w czarnej sukni. Jej stalowoniebieskie oczy wnikliwie mnie obserwowują. Nie spodziewałam się Jej dzisiaj ale zaproszę do środka.

-Dziękuję, że przyszłaś Kochana Tęsknoto. Wiem, że zawsze przychodzisz kiedy mi czegoś brakuje. Usiądź proszę. Rozgość się. Czuj się jak u siebie w domu. Zastanówmy się wspólnie jak możemy sobie pomóc.

Parzę aromatyczną herbatę z odrobiną melisy. Tęsknota sięga po filiżankę, powoli z Jej twarzy znika napięcie.Dokładam drewna do kominka aby było nam cieplej. Ogień cieszy nasze oczy niepowtarzalnym przedstawieniem, które dziś jest grane tylko dla nas.

Obejmuję się z czułością. Daję sobie wsparcie. Daję sobie Miłość. Jeszcze chwilę rozmawiamy po czym zmęczona zasypiam. Czuję jak ktoś okrywa mnie kocem. Na chwilę otwieram oczy i widzę Tęsknotę cicho idącą w stronę drzwi. Dostała to po co przyszła. Dostała moją uwagę.

Zastanawiam się kiedy znowu mnie odwiedzi. Pewnie znowu bez zapowiedzi zjawi się na progu mojego serca.

Jej wizyty zazwyczaj były wyczerpujące. Ciągnęły się godzinami, czasem nawet dniami. Kiedy byłam dla niej niemiła stawała się natarczywa. Czasem udawałam, że nie ma mnie w domu. Zasłaniałam szczelnie zasłonki i gasiłam światło. Kiedy otwierałam rano oczy ona już leżała obok mnie.

Teraz jest inaczej. Zaczęłyśmy od nowa naszą znajomość. W końcu rozumiem, że ma swoją rolę w moim życiu. W końcu wiem, że chce dla mnie jak najlepiej. W końcu ze sobą nie walczymy.

Doceniam, wspieram, kocham, płaczę, dotykam, oddycham. Powracam do siebie.

Dziękuję Ci Tęsknoto, że upominasz się o swoje. Dziękuję Ci, że mnie odwiedzasz.

 

 

 

 

Tęsknie za tym co pamięta tylko moje Serce.

Obudziłam się w środku nocy i poczułam dobrze znane ukłucie. Znowu zabrakło mi tchu. To moje serce zbudzone tęsknotą prosiło mnie o wsparcie.

Kochane Serce,

Przyrzekam słuchać Cię kiedy tego potrzebujesz. Przyrzekam nie mówić później, poczekaj. Przyrzekam tulić Cię nad ranem kiedy budzisz mnie ze snu bo nie potrafisz bez mojej pomocy poradzić sobie z Tęsknotą.

Obiecuję Ci, że będę dla Ciebie dobra. Obiecuję Ci, że będę Cię kochać.

Wiem Kochane Serce, że Ją pamiętasz. Pamiętasz Jej otulające ramiona i czułe słowa, które szeptała do mojego ucha. Pamiętasz Jej zapach i strach kiedy musiała nas zostawić.

Tęsknie za tym co pamięta tylko moje serce.

 

Na chwilę umarłam aby żyć dalej.

Bocian szczelnie okrył skrzydłami swoje jeszcze niewyklute dzieci aby uchronić je przed deszczem. Niebo zrobiło się ciężkie a w oddali, nad polami, już się błyskało. Usiadłam w fotelu i obserwowałam jak z minuty na minutę robiło się coraz ciemniej. Rozpętała się burza. Pioruny z impetem uderzały w dach kościoła a grad drążył ziemię zmieniając ścieżkę przed domem w rwący potok.

Zgasło światło.

Smutek wdarł się znienacka do mojego serca. To dziś umarłaś. Nie miał mnie kto ochronić przed huraganem Tęsknoty. To dziś dla Ciebie płacze niebo. To dziś natura skład Ci hołd. Mam tylko nadzieję, że bociany zdołają przetrwać nawałnicę rozpaczy. Szkoda by było gdy młode nie miały szansy rozwinąć skrzydeł i zobaczyć jaki piękny jest świat.

Idąc na Twój grób znów byłam Małą Dziewczynką. Krok za krokiem szłam w moim osobistym, jednoosobowym kondukcie żałobnym. Wyczerpana dwudziestoośmioletnią tułaczką z rąk do rąk, z serca do serca, usiadłam na drewnianej ławeczce żeby odpocząć.

Poddaję się Tobie Mój Kochany Smutku. Rób ze mną na co masz ochotę. Już nie mam siły z Tobą Walczyć.

Leżę obok Ciebie w ciemnym, zimnym grobie. Czuję jak deszcz ugniata ziemię. Nie mogę oddychać. Dusi mnie Krytyka. Dusi mnie Tęsknota. Dusi mnie Rozpacz. Na chwilę umarłam.

Krople deszczu powoli spływają po szybie.

Powolutku wspinam się po ścianach dołu do którego znowu wpadłam tak jak wtedy kiedy umarłaś. Być może nigdy się z niego nie wydostałam. Być może całe lata tam spędziłam i dziś przyszła pora aby z niego wyjść.

Już widzę promienie słońca. Prostuję się i z podniesioną głową staję Twoim grobem. Otrzepuję z ubrania resztki ziemi. Postanawiam żyć. Idę przed siebie w kierunku ciepła i Miłości. Idę tam gdzie prowadzi mnie serce, którego wreszcie słucham.

Bociany od samego rana porządkują gniazdo. Niedługo wyklują się młode.

 

 

 

 

Ukochaj siebie.

Kiedy tęsknię za Jej ciepłem przytulam siebie tak jakby Ona to zrobiła. Czule głaszczę swoje ramię. Dotykam swoich rąk przypominając sobie, że jestem.

Kocham Cię- szepczę najpierw nieśmiało

Kiedy tęsknię zamykam oczy i wyobrażam sobie, że jest obok. Właśnie opowiadam Jej jak minął mi dzień. Ona słucha z zaciekawieniem nie przerywając.

Kocham Cię- śmielej mówię do siebie

Kiedy tęsknię pozwalam sobie na to i nie próbuję uciec. Nie zagłuszam tęsknoty byle jakimi myślami. Nie zagłuszam tęsknoty byle jaką rozmową.

Kocham Cię- mówię pewnie

Kiedy tęsknię nie wstydzę się łez i smutku. Nie boję się przeżywać i spadać w otchłań mojego serca bo wiem, że odbiję się od dna i wrócę silniejsza z tej podróży. Słucham co ma do powiedzenia mój wierny przyjaciel. Razem z sercem przeżywamy swoją małą tęsknotę.

Kocham Cię

 

Niedługo znów na chwilę zatrzyma się czas.

Nie ma Jej już tak długo. Czasem zastanawiam się jakby wyglądało moje życie gdyby żyła? Co czułabym gdybym zamiast zniczy wręczałabym Jej kwiaty i całowała w policzek z okazji Dnia Matki?

Niedługo rocznica śmierci Mojej Mamy. Znowu stanę nad Jej grobem jak dwadzieścia osiem lat temu. Niedługo ptaki na chwilę przestaną latać. Niedługo wiatr przestanie wiać. Niedługo znów na chwilę zatrzyma się czas.

Być może byłybyśmy sobie bliskie. Żyję nadzieją, że rozumiałaby co mam na myśli kiedy nie potrafię ubrać w słowa tego co czuję. Chciałabym wiedzieć jak to jest czuć na sobie Jej spojrzenie.

Rzęsisty deszcz podlewa świat. Powoli budzą się ze snu kwiaty w moim ogrodzie. Magnolia zakłada odświętną suknię. Trawa jak zwykle zrobiła mi niespodziankę i przez noc rozwinęła zielony dywan. Uwielbiam stąpać po nim gołymi stopami i czuć jak poranna rosa obmywa je i leczy.

Niedługo rozłożę koc i będę gapić się w niebo. Chciałabym aby położyła się obok mnie. Razem układałybyśmy obrazy z chmur i przeglądały się w swoich spojrzeniach.

Niedługo świat odczuje Jej odejście ponownie i znowu na moment przestanę oddychać.

 

Kiedy kwitły konwalie…

Kiedyś bałam się tańczyć. Kiedyś bałam się spojrzeń. Kiedyś nie pokazałabym Ci mojego lęku. Kiedyś powiedziałabym Ci, że wszystko jest w porządku.

Kiedy umarła moja Mama nauczyłam się połykać moje wielkie łzy. Nauczyłam się nie być sobą. Nauczyłam się spełniać oczekiwania innych. Nauczyłam się być tą, która nie wymaga za wiele od życia. Nauczyłam się ignorować co ma do powiedzenia moje serce.

Moje kochane serce tęskniło za mną prawdziwą. Tymczasem ja udawałam przed samą sobą, że wszystko jest w porządku bo nie potrafiłam inaczej.

Po latach noszenia maski dzielnej dziewczyny przyszedł moment aby ją zdjąć. Moja podróż do siebie prawdziwej zaczęła się kiedy kwitły konwalie. Co tydzień o jedenastej piętnaście odkrywałam kim jestem. Na początku myślałam, że się zmieniam ale pewnego dnia zrozumiałam, że po prostu wracam do siebie.

Wsłuchiwanie się w siebie, samotne spacery, wypowiadanie na głos co myślę wydawało się nowe ale jednocześnie jakby moje. Na początku jakby moje z czasem stało się zwyczajnie moje.

Bycie sobą to wsłuchiwanie się w swoje potrzeby. Bycie sobą to przeżywanie radości, złości i lęku. Bycie sobą to słuchanie swojego serca.

Śmieję się kiedy mam na to ochotę. Płaczę kiedy tęsknię. Wiem czego chcę. Lubię smutne filmy. Niekiedy bywam nieznośna. Taka jestem. Jestem Sobą. Tańczę jakby nikt nie patrzył.

Piszę swoją pierwszą książkę.

          Po latach marzeń o napisaniu książki właśnie to robię. Nadszedł moment kiedy jestem gotowa na podzielenie się ze światem moją historią. Wierzę, że moje doświadczenia życia bez Mamy są ważne.

          Spotkałam na swojej drodze osobę, która pomogła mi uwierzyć, że to co mam do przekazania jest wartościowe. Jak to w życiu bywa kiedy pojawiają się chęci i prawdziwe pragnienie życie samo stwarza Ci możliwości do zrealizowania twojego marzenia.

          W autorskim programie Patrycji Załug Codziennie Pewna Siebie piszę swoją pierwszą książkę. Wraz z grupą marzycielek,cudownych kobiet, uczestniczę we wspaniałym procesie ,którego owocem będzie książka. Energia grupy, wsparcie i zrozumienie dają siłę. Moją intencją i najskrytszy marzeniem jest aby moja opowieść dotarła do kobiet, które potrzebują usłyszeć, że nie są same.

Piszę o swoim życiu bez Mamy, o wychowaniu z krytyczną macochą, o emocjonalnym bólu i tęsknocie.

Będzie o relacjach, o bliskości, o głodzie Miłości i szukaniu akceptacji.

O wszystkim co kryje się pod tytułem:

                    ,, Bez Mamy ~ o tęsknocie za Miłością „

 

Przyszłaś do mnie Mamo.

Śniło mi się, że żyłaś. Ktoś powiedział, że zaszła pomyłka i żyjesz! Twoja siostra powiedziała, że zaraz do mnie przyjdziesz. Bałam się jak będziesz wyglądała. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać.

Tłum reporterów miał relacjonować to wyjątkowe wydarzenie. Nasze spotkanie. Nagle drzwi się otworzyły i weszłaś. Stałam nieruchomo a Ty szłaś w moja stronę. Wyglądałaś jak przepiękny anioł. W jasnym ubraniu, pewnym krokiem zbliżałaś się do mnie. Uśmiechałaś się i biło od Ciebie ciepło. Tłum gapiów zniknął. Zostałyśmy same. Objęłaś mnie a ja płakałam.

W błogim uścisku osunęłyśmy się na łóżko. Leżałyśmy patrząc na siebie. Przyglądałaś mi się z zachwytem. Jeszcze nikt tak na mnie nie patrzył. Czułam się wyjątkowo. Głaskałaś mnie po włosach. Nic nie mówiłaś. Czas stanął w miejscu. Pokój wypełnił się bezwarunkową Miłością. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.

Obudziłam się i rozpłakałam.Pierwszy raz,choć we śnie, poczułam się jak Twoja Córka.

Oleńko…

Kochana Oleńko,

Jesteś cudowna. Kiedy byłaś mała kochałaś wszystkich. Pięknym uśmiechem obdarowywałaś nieznajomych, chichotałaś i nie bałaś się mówić co myślisz. Twoja spontaniczność otwierała serca ludzi. Nie zastanawiałaś się czy wypada i co ludzie pomyślą.

Nie przeszłaś obojętnie obok potrzebującego zwierzaka. Głaskałaś wszystkie napotkane koty.

Lubiłaś rysować, szyć lalkom ubrania, bawić się w dom, marzyłaś o mężu o niebieskich oczach i dzieciach, małym domku,ogrodzie …. Zobacz,to powoli się spełnia…

Bądź sobą! Jesteś wspaniała pod każdym względem. Kiedy się złościsz też. Taka jesteś.

Wybacz osobom, które podcinały Ci skrzydła. To nie ich wina , że nie potrafili inaczej.

Doceń drogę , którą przeszłaś.

Wiem Kochana , że potrzebowałaś wsparcia i Miłości. Nie bądź już zła na mnie, że odeszłam. Przecież jestem z Tobą każdego dnia. Patrzę jak rozkwitasz i rozumiem twoje słabości.

Doceń Tatę za trud i oddanie. Wiesz, że Cię kochał.

Spotkało Cię wielkie szczęście, że przyszłaś na świat tak kochana i wyczekiwana. Opiekowaliśmy się Tobą jak pięknym kwiatem. Dostrzeż ile ten kwiat ma w sobie uroku a jak cudownie pachnie..

Kochaj tak jak kiedy byłaś Malutka…naiwnie, bezgranicznie, bez zbędnych pytań i oczekiwań. Kochaj za nic. Kochaj mądrze i nie pozwól aby ktoś nie doceniał twego pięknego wnętrza.

Twoja wrażliwość jest cudowna. Obiecaj mi, że nigdy nie zganisz siebie za bycie zbyt wrażliwą.

Oleńko, pamiętaj aby traktować swoje ciało z szacunkiem. Ono tak fantastycznie Ci służy. Podziękuj nogom dzięki którym chodzisz i dłoniom, którymi piszesz i przytulasz.

Karm swoje ciało wartościowym jedzeniem aby służyło Ci w robieniu tych wszystkich wspaniałych rzeczy, o których marzysz.

Przyjmuj komplementy jakby były dla Ciebie czymś oczywistym.

Kochany Kwiatuszku, postaram się opiekować Tobą jak najlepiej potrafię. Zobacz, nie ma już wokół Ciebie nikogo kto mógłby Cię skrzywdzić. Będę pilnować aby otaczali Cię sami życzliwi ludzie.

Kiedy jest Ci źle i smutno odpocznij i pozwól sobie na przeżycie tych emocji. Nie musisz już zamykać się w sobie i po cichutku dusić płaczu. Płacz! Śmiej się! Złość! Raduj! Nie pozwolę nikomu Cię strofować, uciszać i krytykować.

Jesteś niepowtarzalna.

Oleńko, pozwól innym być sobą. Szanuj ich decyzje i wybory. Nie oceniaj. Przecież kto jak nie Ty wie jak wiele ludzie mają słabości. Doceniaj wysiłek i starania innych. Słuchaj kiedy chcą mówić i proś by Cię wysłuchali kiedy masz coś do powiedzenia.

Proś innych o wsparcie i dobre słowo. Protestuj kiedy ktoś próbuje Cię zaszufladkować.Rób tylko to na co masz ochotę.

Widzę wokół Ciebie wiele wspaniałych osób, które Cię doceniają i podziwiają.Pomóż innym w stawianiu się lepszymi. Pokaż im swoją wrażliwość.

Nie bój się, że ktoś Ci skrzywdzi, to już nikomu się nie uda.

Przytulam Cię mocno i przyrzekam Kochać Cię i wspierać,

Mama

Jestem swoją najlepszą przyjaciółką.

Gdyby tak w końcu poczuć się dobrze, zaakceptować siebie prawdziwą, żyć w zgodzie ze sobą i nie przejmować się co inni powiedzą? Ta myśl towarzyszy mi od dzieciństwa. Od niedawna udaje mi się to realizować ale droga do tego była bardzo długa i wyboista. Wciąż zdarzają się momenty kiedy brak mi wsparcia Mamy, takiego szczerego, prawdziwego wsparcia, które dostajemy dlatego, że jesteśmy. Po prostu.

W trudnych chwilach zazwyczaj była sama. Kuląc się na łóżku, zalana łzami, łkając i wyobrażając sobie najgorsze nie było przy mnie nikogo. Nikt nie przytulał, nie mówił, że wszystko będzie dobrze. Strach z czasem odchodził, łzy przestawały płynąć i następował bunt. Skoro nie mam nikogo to poradzę sobie sama! Ja wam pokażę jaka jestem dzielna.

Oczywiście byłam dzielna. Wyposażona w odpowiednią maskę poszłam w świat. Stałam się mistrzynią udawania, że wszystko jest dobrze. Chęć udowodnienia, że sobie poradzę bez wsparcia była ogromna i starczyła na krótko. Niestety w pewnym momencie zaczęłam tęsknić za czymś czego nie dostałam kiedy był na to czas.

Kiedy nie głaskała mnie po głowie ręka Mamy, kiedy Tata nie mówił, że jestem piękna zaczęłam szukać pocieszenia. Niestety nie znalazłam. Trafiałam na osoby, które same nie dostały wsparcia więc nie mogły mi tego dać. Z kolei ludzi, którzy okazywali mi Miłość odpychałam w przekonaniu, że na pewno coś będą chcieli w zamian. Błędne koło.

Zmęczona, poobijana emocjonalnie skuliłam się w sobie. Zamknęłam się na piękno świata i ludzi. Dusiłam emocje. Zaczęłam myśleć, że coś jest ze mną nie tak.

Na szczęście sięgnęłam po pomoc. Odkryłam, że nie muszę szukać wsparcia u innych. Mogę dać je sobie sama. Jestem swoją ostoją! Teraz, nadrabiam zaległości. Daję sobie dobro, Miłość, akceptuję siebie taką jaką jestem. Staram się nie obwiniać innych za to, że mi tego nie dali. Wiem, że nie potrafili. Ważne jest to, że ja sama mogę dać sobie tyle wspaniałych rzeczy.

                       Jestem swoją najlepszą przyjaciółką.

Mówię sobie, że cudownie wyglądam, że jestem zabawna i inteligentna. Mówię prawdę sobie o sobie. Wspieram w trudnych momentach. Daję sobie to czego nie dostałam.

To jest piękne ale jest coś jeszcze piękniejszego. Przyszedł moment, o który zabiegałam przez lata. Kiedy stałam się sobie bliska i zaczęłam dbać aby okazywać sobie Miłość pojawiły się osoby, które chcą mi to dać.

O tak! To wspaniałe uczucie kiedy ktoś Ci coś daje, prawda? Biorę to i nie podejrzewam podstępu. Kiedy dowiaduję się, że ktoś czuje się dobrze w moim towarzystwie, kiedy wiem, że pokazałam siebie prawdziwą jest to dla mnie znak, że idę w dobrą stronę. Dostaję akceptację, zrozumienie, życzliwość i dzięki temu rozwijam skrzydła.

Dziękuję wszystkim przy których mogę pozwolić sobie na bycie sobą,

Ola